KALENDARZ LITURGICZNY

                 ROZWAŻANIA  NA  DNI  POWSZEDNIE  STYCZNIA

ks. Jarosław Czyżewski

 

Sobota, 1 stycznia | Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

„Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”.

Lb 6, 22–27; Ga 4, 4– 7; Łk 2, 16–21

 

Święty Łukasz kilkukrotnie pisze w Ewangelii, że Maryja zachowywała słowa i wydarzenia w swoim sercu. Wiele wydarzeń w Jej życiu było niezrozumiałych. Jak to, co powiedzieli pasterze o Dzieciątku Jezus miało się do tego, że widzi Go położonego w żłobie? Podobnie, gdy Maryja upomina Jezusa, gdy został jako dwunastolatek w świątyni jerozolimskiej, a On odpowiada: „Czemu Mnie szukaliście?”. Maryja zachowuje i rozważa słowo, z nadzieją, że przyjdzie moment, gdy stanie się dla niej jasne jego znaczenie. Ufa więc cierpliwie i czeka na zrozumienie.

 

 

ks. Piotr Śliżewski

 

Poniedziałek, 3 stycznia

„Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”.

 

1 J 2, 29–3, 6; Ps 98; J 1, 29–34

 

Jan Chrzciciel potwierdzał, że Jezus jest Synem Bożym. Robił to dlatego że Bóg dał mu widzenie. Zobaczył jak Duch zstępuje i spoczywa na Jezusie. Od tamtego momentu wiedział, że Jezus chrzci Duchem Świętym. Przeżył dany mu znak. Był on bardzo plastyczny, wręcz dotykalny. A dlaczego ja wierzę? Co mnie skłania do tego, by wybierać na korzyść tego, co jest Boże? Warto sobie na to pytanie odpowiedzieć. Jeśli nie mamy dobrych argumentów za wiarą, to w momentach krytycznych bardzo łatwo ją porzucić. Zadanie na dzisiaj: odkryć korzenie mojej wiary.

 

Wtorek, 4 stycznia

„Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem”.

 

1 J 3, 7–10; Ps 98; J 1, 35–42

 

Nie potrzeba było skomplikowanych mów i długich wykładów. Jan Chrzciciel powiedział swoim dwóm uczniom: „Oto Baranek Boży” i wtedy ci dwaj mężczyźni poszli za Jezusem. Nie było tam żadnych spektakularnych zjawisk. Początkowo wiara uczniów Jana Chrzciciela opierała się na autorytecie ich dotychczasowego nauczyciela. On zaprosił ich do wiary w Chrystusa. A ilu ludzi ja przekonałem do wiary? Czy dałem im wystarczające powody do tego, by zainteresować się Bogiem? W wieczności na pewno doświadczymy wdzięczności tych, którym pomogliśmy dostać się do nieba.

 

Środa, 5 stycznia

„Czy może być co dobrego z Nazaretu?”.

 

1 J 3, 11–21; Ps 100; J 1, 43–51

 

Natanael bardzo lekceważąco potraktował Jezusa. Nie chciał zaufać słowom Filipa. Ponadto zdystansował się do Chrystusa, ponieważ usłyszał, że pochodzi z Nazaretu, a nie miał dobrych skojarzeń z tą miejscowością. Zachowanie Natanela jest bardzo dobrym przykładem postawy ludzi, którzy nie chcą zaangażować się w Kościół, ponieważ słyszeli o nim różne rzeczy. Bardzo ciężko jest im się zaangażować we wspólnotę, która nie ma dobrej opinii. Jest na to tylko jedno antidotum. Zaproponował je Filip Natanaelowi: „Chodź i zobacz”. Nikt nie zmieni zdania o Kościele, dopóki nie doświadczy w Nim osobiście Boga.

 

Czwartek, 6 stycznia | Objawienie Pańskie

„Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima”.

 

Iz 60, 1–6; Ps 72; Ef 3, 2–3a.5–6; Mt 2, 1–12

 

Wieść o narodzinach niesie przeważnie radość. Rodzina gratuluje rodzicom potomstwa, a znajomi chcą je jak najszybciej zobaczyć. Nowe życie powoduje radość. W końcu każdy człowiek przynosi nadzieję. Niestety, nie zawsze tak to wygląda. Niektórzy w małym, bezbronnym człowieku widzą zagrożenie. Twierdzą, że jego pojawienie się na świecie sprawi im wiele cierpienia. To ciekawe, że Mędrcy z niecierpliwością szukali Jezusa, a Herod wraz z całą Jerozolimą przeraził się faktem tych narodzin. Wszystko zależy od tego, jak spojrzy się na drugie życie. Ono jest darem od Boga, a nie przeszkodą w naszym.

 

Piątek, 7 stycznia

„Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”.

 

1 J 3, 22–4, 6; Ps 2; Mt 4, 12–17.23–25

 

Jeśli chcemy się autentycznie nawrócić, dowiedzmy się dlaczego mamy to zrobić. W Ewangelii Mateusza Jezus podaje bardzo przekonujący argument. Królestwo niebieskie jest blisko. To kwestia dni, miesięcy, a na pewno lat. Nawet jeśli świat dalej będzie istniał, my za niedługo opuścimy doczesne życie i staniemy przed Bogiem. Nie jest to wystarczającą motywacją do naszych duchowych starań? Jeśli coś jest tuż tuż, nie sposób o tym nie myśleć. Czy nie lepiej przygotować się do wieczności już teraz, zamiast narażać siebie na niemiłe zaskoczenie?

 

Sobota, 8 stycznia

„Wy dajcie im jeść!”.

 

1 J 4, 7–10; Ps 72; Mk 6, 34–44

 

Polecenie Jezusa jest co najmniej niedorzeczne. Apostołowie mają tylko dwieście denarów, a mają nakarmić wielotysięczny tłum. Czy Jezus się nie pomylił? Czy wie, o co tak naprawdę ich prosi? Patrząc racjonalnie nie wygląda to na polecenie możliwe do zrealizowania. Co innego, gdy spojrzymy na to z perspektywy Jezusa. On nie chciał, by uczniowie poradzili sobie z tym sami. Pragnął, by przeżyli oni swoją niewystarczalność i poprosili o pomoc Boga. Dla nas także trudne sytuacje są momentami, kiedy mamy uczyć się zaufania do Wszechmogącego.

 

Poniedziałek, 10 stycznia

„Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”.

1 Sm 1, 1–8; Ps 116, 12–14.17–19; Mk 1, 14–20

 

Jezus wypowiedział kapitalne zaproszenie do powołania. Do rybaków powiedział, że jeśli za Nim pójdą to staną się „rybakami ludzi”. Słowa uszyte na miarę tych ludzi. Będą niby robić to samo, ale w innym celu i z innymi narzędziami w ręku. Powyższe wezwanie jest bardzo ciekawe. Bóg nigdy nie przemawia do próżni. Zna nas i wie, gdzie najlepiej się zrealizujemy i sprawdzimy. Dlatego powołanie nie jest ciężarem, tylko najlepszym rozwiązaniem dla danego człowieka. Nie warto więc przed nim uciekać! Właśnie w nim odnajdziemy największe szczęście!

 

Wtorek, 11 stycznia

„Zdumiewali się Jego nauką”.

1 Sm 1, 9–20; Ps: 1 Sm 2, 1.4–8; Mk 1, 21–28

 

Jezus był naprawdę niezwykłą Osobą. To, co mówił zachwycało wielkie tłumy ludzi. Słuchacze pokazywali Mu, że nigdy dotąd nie słyszeli takiego nauczania. Na ich twarzach widać było wielki podziw dla Zbawiciela. A jak jest dzisiaj? Czy Ewangelia nam nie spowszedniała? Czy dalej dostrzegamy, że na świecie nie ma tak wyjątkowej treści jak słowo Boże? Nie pozwólmy, by fakt, że mamy Pismo Święte w użyciu już dwa tysiące lat, stanowił dla nas przeszkodę w odbiorze świętego tekstu. Ucieszmy się z tej dostępności. Ciągle na nowo, dzięki pogłębionej lekturze doceniajmy słowo od Boga!

 

Środa, 12 stycznia

„[...] przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi”.

1 Sm 3, 1–10, 19–20; Ps 40, 2.5.7–10; Mk 1, 29–39

 

Sukces. Czy to słowo dobrze streszcza fragment Ewangelii o wydarzeniach mających miejsce po uzdrowieniu teściowej Szymona? Przed domem Apostoła gromadzą się tłumy. Wszyscy czekają na Jezusa. Czy Chrystus nie powinien czuć satysfakcji, że ludzie wreszcie odpowiedzieli na Jego wezwania? Nie ulegajmy pozorom. Powierzchownie wyglądało to na wielkie zainteresowanie Zbawicielem, a tak naprawdę chodziło o uzdrowienia. Dlatego Jezus poszedł w nocy na pustynię. Nie chciał wracać do tej miejscowości, ponieważ czuł, że lud źle Go odbiera. Od nas też Bóg może uciekać, jeśli będziemy banalizować Jego Ewangelię.

 

Czwartek, 13 stycznia

„Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”.

1 Sm 4, 1–11; Ps 44, 10–11.14–15.24–25; Mk 1, 40–45

 

Trędowaty zachwycił Jezusa. Ewangelista zapisał, że Jezus został „zdjęty litością”. Nie ma co się dziwić tej reakcji. Sposób rozmowy trędowatego ze Zbawicielem naprawdę porusza serce. Ten umierający od ciężkiej choroby człowiek nie narzucał się Bogu. Zamiast wyrażania pretensji i żalów za swój los, z wielką delikatnością poprosił Jezusa o pomoc. Nie było tam nakazu i stwierdzenia „musisz”. Jeśli chcesz mnie uzdrowić – wypowiedział w pozycji klęczącej cierpiący człowiek. Czy potrafimy w podobnej postawie wyrazić nasze prośby?

 

 

Piątek, 14 stycznia

„[...] odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże”.

1 Sm 8, 4–7.10–22a; Ps 89, 16–19; Mk 2, 1–12

 

Ewangelia o paralityku spuszczonym przez dziurę w dachu jest plastycznym opisem powiedzenia: „jak nie przez drzwi, to przez okno”. Determinacja i jeszcze raz determinacja. Wspomniane cztery osoby, potwierdziły, że dla chcącego nie ma nic niemożliwego. Tak bardzo zależało im na spotkaniu z Jezusem, że byli gotowi na niekonwencjonalne rozwiązania. A co my robimy, aby spotkać się z Bogiem? Czy nie rezygnujemy przy pierwszych trudnościach? Zapamiętajmy reakcję Jezusa. On z powodu ich wiary odpuścił paralitykowi grzechy. Nasza determinacja naprawdę przyciąga łaskę!

 

Sobota, 15 stycznia

„Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”.

1 Sm 9, 1–4.17–19; 10, 1a; Ps 21, 2–7; Mk 2, 13–17

 

Czy przyznaję się sam przed sobą, że mam jakiś problem? Jeśli okłamuję się, że wszystko jest w porządku nie ma szans, by pomógł mi lekarz. On nie wypisuje recept dla zdrowych. Nie dojdzie do przebadania mojego serca, dopóki nie poczuję, że muszę zwrócić się po pomoc. Zmiana życia zawsze rozpoczyna się od naszej decyzji. Bóg nie może się za nas nawrócić. Dlatego stańmy w prawdzie i chciejmy dostrzec, że nie jest idealnie i jest przed nami jeszcze dużo pracy nad sobą. Na szczęście nie musimy być w niej sami. Zaprośmy do swoich trudności Jezusa.

 

 

Poniedziałek, 17 stycznia

„Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi?”.

1 Sm 15, 16–23   Ps 50, 8–9.16–17.21.23   Mk 2, 18–22

 

Post nie jest dla samego postu. Nie ma on również na celu sprawdzenia możliwości i granic człowieka. Post ma konkretny cel. Kieruje nasz wzrok na krzyż Jezusa. Doświadczane braki i trudności, które są następstwem podjęcia postu, pozwalają nam łączyć się z cierpieniem Jezusa Chrystusa. Dlatego pościmy właśnie w piątki. Nie jest to pusta tradycja, tylko „żywieniowe przypomnienie”, że w ramach tygodnia mamy dzień, kiedy w sposób szczególny powinniśmy z wdzięcznością spojrzeć na krzyż i podziękować Bogu za tak bolesny sposób uzyskania naszego zbawienia.

 

 

Wtorek, 18 stycznia

„To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu”.

 

1 Sm 16, 1–13;  Ps 89, 20–22.27–28;  Mk 2, 23–28

 

Niektórym pobożnym osobom wydaje się, że zasady są po to, by zniewolić człowieka, a potem spętanego zaprowadzić do Boga. Tak mocno przejmują się literą prawa, że zapominają o podstawach życzliwości międzyludzkiej. Jezus pokazał zupełnie inną drogę. On nie chciał, by ludzie bezrozumnie wypełniali prawo. Aby to lepiej wyjaśnić wskazał na fundament. Prawo zostało ustanowione dla człowieka. Nie ma ono doprowadzić do śmierci, tylko usprawnić życie. Dlatego zanim zwrócimy komuś uwagę, najpierw zastanówmy się, czy chcemy dobra tego człowieka, czy porządku prawnego.

 

 

Środa, 19 stycznia

„Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca”.

 

1 Sm 17, 32–33.37.40–51; Ps 144, 1–2.9–10; Mk 3, 1–6

 

Jezus się zdenerwował. Jasno okazał swoje niezadowolenie. Miało to miejsce w miejscu modlitwy. Gdy zobaczył jak bardzo ludzie są zamknięci na siebie nawzajem, nie był w stanie powstrzymać emocjonalnej reakcji. Spojrzał na wszystkich z gniewem. Nie mógł zrozumieć, dlaczego na sposób prawny podchodzą do cierpienia drugiego człowieka. Zamiast jego uzdrowienia, woleli zachowania szabatu. Na dodatek pokrętnie odczytali dobro uczynione przez Jezusa. A co by było, gdyby ktoś dla nich bliski potrzebował takiej pomocy? Jezus w tej sytuacji okazał się najlepszym nauczycielem empatii.

 

 

Czwartek, 20 stycznia

„[...] cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć”.

1 Sm 18, 6–9.19, 1–7; Ps 56, 2–3.9–10.12–13; Mk 3, 7–12

 

Pandemia covid-19 bardzo oddaliła od siebie ludzi. Wprowadzane zasady spowodowały dystans. W trakcie różnych etapów pandemii mogliśmy doświadczyć mniej i bardziej zaostrzonych reguł. Począwszy od wyznaczania ilości dostępnych miejsc, po szczegółowe normy w wyznaczonych pomieszczeniach. Ewangelia Markowa opisuje przeciwieństwo pandemicznego lęku. Liczne uzdrowienia Jezusa prowokowały chorych do tego, by Go dotknąć. Współcześnie nazwalibyśmy to niehigienicznym, a kiedyś było to naturalną reakcją. Chcę być blisko, więc dotykam. Czy dzisiaj chcielibyśmy dotknąć Jezusa, by nas uzdrowił?

 

 

Piątek, 21 stycznia

„Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał [...]”.

 

1 Sm 24, 3–21; Ps 57, 2–4.6.11; Mk 3, 13–19

 

Czasami wydaje się nam, że nadajemy kształt historii. Gdybyśmy nie żyli, świat byłby uboższy. Poniekąd jest to prawda. Nasze decyzje zmieniają świat. Nic jednak nie odbywa się bez Boga. Widać to bardzo mocno w opisie powołania uczniów. Z zewnątrz wygląda to na przypadkowy wybór osób, które były pod ręką, a tam odbyła się rekrutacja szczególnie zaplanowanych ludzi. W naszym życiu również wiele zdarzeń wygląda na przypadkowe. Dlatego róbmy co jakiś czas modlitewne zatrzymanie, by lepiej zrozumieć Boże plany i jak najlepiej je wykorzystać.

 

 

Sobota, 22 stycznia

„[...] nawet posilić się nie mogli”.

 

2 Sm 1, 1–4.11–12.19.23–27; Ps 80, 2–3.5–8; Mk 3, 20–21

 

Bez przesady. Nawet ewangelizacja ma granice! Trzeba zjeść o odpowiedniej porze posiłek i napić się wody, aby się nie odwodnić. Organizm potrzebuje równowagi, by dobrze funkcjonować. Czy Jezus nie bał się choroby i chronicznego zmęczenia? Jak widać, nie. Wielu ewangelizatorów czyni podobnie. Tak bardzo chcą czynić dobro, że zapominają o sobie. Nawet jeśli inni uważają ich za dziwaków. Jeśli jest coś do zrobienia dla wiecznego Królestwa, to nie przebierają w ziemskich środkach. Racjonalne rozwiązanie spraw ochłodziłoby ich serca. A tego by nie chcieli.

 

Poniedziałek, 24 stycznia

„Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia”.

2 Sm 5, 1–7.10; Ps 89, 20–22.25–26; Mk 3, 22–30

 

Wszystko ma swoje granice. Także Boże miłosierdzie. Dlatego pewnych postaw trzeba się bać jak diabeł święconej wody. Nieodpuszczalny grzech przeciwko Duchowi Świętemu jest  przypisywaniem sobie władzy większej od Boga. Innymi słowy jest to zadufanie w sobie i stawianie siebie ponad Stwórcę. Chociaż może się wydawać, że ten grzech dotyczy najbardziej zatwardziałych serc, trzeba uderzyć się we własne piersi. Nasza cywilizacja zachęca do stawiania wygody i własnego rozumienia grzechu ponad to, co objawił Bóg. Obyśmy nie byli na pograniczu grzechu przeciw Duchowi Świętemu, bo to ma naprawdę daleko idące konsekwencje.

 

 

Wtorek, 25 stycznia | Nawrócenie św. Pawła Apostoła

„[...] a kto nie uwierzy, będzie potępiony”.

Dz 22, 3–16 lub Dz 9, 1–22;   Ps 117, 1-2; Mk 16, 15–18

 

Współczesny człowiek jest mistrzem w wygładzaniu wymagań Ewangelii. Włoży wiele wysiłku, by znaleźć fragmenty słowa Bożego, które uspokajająco poklepią go po ramieniu i zapewnią, że nie jest aż tak źle. Z kolei każdy urywek stawiający wymagania stara się tak zinterpretować, by nie nakładał na niego zbyt wiele. W Ewangelii Markowej natrafiamy na fragment, który usuwa wiele niedomówień. Jezus po zmartwychwstaniu posyła uczniów do głoszenia Ewangelii i zaznacza, że kto nie uwierzy będzie potępiony. Czyli jednak nie wystarczy być dobrym człowiekiem?

 

Środa, 26 stycznia

„Jakże zrozumiecie inne przypowieści?”

2 Sm 7, 4–17; Ps 89, 4–5.27–30; Mk 4, 1–20

 

Uczniowie Jezusa nie zrozumieli przypowieści o Siewcy. Znaczenie opisanych przez Jezusa symboli okazało się dla nich zbyt niejasne. Niby mieli uszy, ale okazało się, że nie do słuchania. Z czego to wynikało? Z roztargnienia, zmęczenia, czy braku zainteresowania? Nie wiadomo. Jezus zachęcił ich mimo wszystko do włożenia wysiłku w jej zrozumienie. Stwierdził, że jest ona kluczowa. Jeśli nie zrozumiemy, jak czytać Słowo Boże, to wiele rzeczy może nam umknąć. Dlatego pamiętajmy nie tylko o tym, by czytać, ale by znaleźć skuteczną metodę lektury.

 

 

Czwartek, 27 stycznia

„Uważajcie na to, czego słuchacie”.

2 Sm 7, 18–19.24–29; Ps 132, 1–5.11–14; Mk 4, 21–25

 

Jezus ostrzega: Uważajcie na to, czego słuchacie. W Liście do Rzymian czytamy z kolei: „przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy”. Może to dotyczyć zarówno rzeczy dobrych jak i złych. Jeśli dajemy czemuś posłuch, zgadzamy się, by proponowane tam poglądy stawały się dla nas punktem odniesienia. Czy chcemy tego, czy nie, nasze poglądy kształtuje nasza historia oraz to, jak dane rzeczy przeżyliśmy oraz jakie pozostawiło to wspomnienia i emocje. Nie warto udawać się do miejsc, które są zagrożeniem. Zawsze przed wejściem w jakieś środowisko pytajmy, czy damy radę nie ulec jego pokusom.

 

 

Piątek, 28 stycznia

„[...] gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi”.

2 Sm 11, 1–4a.5–10a.13–17.27c; Ps 51, 3–7.10–11; Mk 4, 26–34

 

Lubimy inwestować w to, co jest pewne. Na giełdzie szczególnie popularne są spółki dużych przedsiębiorstw. Jezus zaprasza nas do zupełnie innego podejścia. Zachęca do zaangażowania się w królestwo Boże, które na początku wygląda na małe i bez perspektyw. Dopiero po czasie zyskuje ono swoją prawdziwą siłę. Nie martwmy się początkowym stanem dobrych dzieł. Bóg potrafi poprowadzić sprawy, które na początku wyglądają na wątłe i nikłe. Jeśli rzeczywiście służą one dobru, ich rozwój może przekroczyć wszelkie oczekiwania. Tylko czy my chcemy realizować Boże cele zamiast swoich zamierzeń?

 

 

Sobota, 29 stycznia

„Czemu tak bojaźliwi jesteście?”.

 

2 Sm 12, 1–7a.10–17; Ps 51, 12–17; Mk 4, 35–41

 

Jezus wypomniał uczniom niewystarczającą wiarę. Nawet więcej. Ocenił, że wcale tej wiary nie mają. Ich braku zaufania nie tłumaczyła nawet łódź napełniająca się wodą, która była potrząsana przez fale. A mogłoby się wydawać, że w takiej scenerii powinien być bardziej wyrozumiały. W końcu nie było łatwo. Życie apostołów było narażone. On jednak mimo takiej sytuacji potrafił spać spokojnie w tyle łodzi. Skąd było w nim tyle zaufania? On po prostu wiedział, że Bóg czuwa nad nami. Nawet wtedy, gdy mamy wrażenie, że świat zaraz się zawali.