ROZWAŻANIA  NA  DNI  POWSZEDNIE  STYCZNIA

 

 

Szymon Bojdo

 

Poniedziałek, 4 stycznia

„Czego szukacie?”.

 

1 J 3, 7-10; J 1, 35-42

Czego szukasz? Co chcesz odnaleźć w słowach Ewangelii, w Kościele, w modlitwie i doświadczeniu życia z Jezusem. On zna nas bardzo dobrze, gdy spotyka św. Piotra od razu wie, że on musi być nazwany Kefas, to znaczy skała. On wierzy w tę siłę Szymona Piotra, choć wie, że jest człowiekiem niedoskonałym, że może Go zdradzić lub zranić. Cała historia zbawienia jest opowieścią o poszukiwaniu – człowieka, który poszukuje Boga i Boga, który poszukuje człowieka. Gdy następuje ich spotkanie, dzieją się rzeczy niezwykłe.

 

Wtorek, 5 stycznia

„My także powinniśmy oddać życie za braci”.

 

1 J 3, 11-21; J 1, 43-51

Żyjemy w świecie łatwych deklaracji. Jednego dnia należymy do jednej organizacji, następnego się z niej wypisujemy. Poznajemy kogoś, by za chwilę zerwać z nim kontakt a przez Internet łatwo kogoś ocenić bądź oskarżyć i zostawić go z tą sytuacją. Apostoł uczy nas jednak dzisiaj, że za drugiego człowieka musimy być gotowi oddać życie. Nie musisz myśleć od razu o męczeńskiej śmierci czy heroicznym działaniu. Raczej warto pomyśleć komu poświęcić swój czas, swoją uwagę, z kim porozmawiać przez telefon? A może już czas zastanowić się, komu trzeba właśnie teraz wybaczyć?

 

Środa, 6 stycznia | Objawienie Pańskie

„Przybyliśmy oddać mu pokłon”.

 

Iz 60, 1-6; Ef 3, 2-3a.5-6; Mt 2, 1-12

Mędrcy ze Wschodu przyszyli oddać pokłon Mesjaszowi. Ciekawe czy wiedzieli, że będą go składać nie w marmurowych pałacach, nie w świątyni, nawet nie w domu, tylko w grocie, wśród zwierząt, w miejscu, gdzie na pewno nie rodziłby się król. A jednak narodził się tam Król całej ziemi i został On objawiony światu. My też możemy Go adorować, oddawać Mu pokłon, prosić Go by był obecny w naszym życiu, nawet jeśli wydaje nam się, że to nie jest odpowiednie miejsce dla Mesjasza. Skoro wybrał grotę ze zwierzętami, prostych ludzi i spotkanie z przybyszami, wybierze i twoje serce.

 

Czwartek, 7 stycznia

„Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie”.

 

1 J 3, 22-4, 6; Mt 4, 12-17.23-25

Mamy teraz taki czas, że ciemności spowijają ziemię, jak to zimą. Ale robią to także w sensie metaforycznym – wiele w naszym życiu jest niepewności, lęków i obaw o to, co przyniesie jutro. Równocześnie wciąż doświadczamy ciepła świąt, rodzinności, widzimy wokół nas iluminacje świąteczne. Może to tylko zewnętrzne sprawy, ale mają nam przypominać o tym co wyjątkowego przynosi nam dziecię Jezus – światło, nadzieję i pokój, gdy uwierzymy im i przyjmiemy do swojego życia, będziemy tych wartości doświadczać na co dzień.

 

Piątek, 8 stycznia

„Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością”.

 

1 J 4, 7-10; Mk 6, 34-44

To jedno z najpiękniejszych zdań Biblii, pokazujące tożsamość Boga: On jest miłością! Mówi się o Świętym Janie, że gdy był już stary pamiętał to jedno: On jest miłością! Chrystus nie pozostawia nas głodnymi i bezbronnymi, ale dokonuje cudu, byśmy mieli życie. Do tego cudu zaprasza nas wszystkich, byśmy dzielili się symbolicznymi pięcioma chlebami i dwoma rybami. I tak jak w dzisiejszej ewangelii, z Bożą Miłością, nawet mając niewiele, prawie nic, możemy osiągnąć wiele, niemal wszystko. Możemy zbliżyć się do nieba.

 

Sobota, 9 stycznia

„Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!”.

 

1 J 4, 11-18; Mk 6, 45-52

Nie ma nic lepszego, niż mieć pewność, że Pan jest z nami. Łatwo tego doświadczać w czasie pokoju – trudniej, gdy otaczają nas wątpliwości, życiowe burze i zawirowania. Także w naszych kłopotach Pan chce być z nami, choć logika jego pomocy może wydawać się inna niż to, czego się spodziewamy. Ale u podstaw Jego działania zawsze leży miłość do nas, to że Jemu na nas zależy i nie chce byśmy tonęli w morskich toniach naszego życia. On daje nam światło i siłę, by przetrwać nawet najbardziej srogą życiową burzę.

 

Poniedziałek, 11 stycznia

„I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim”.

 

Hbr 1, 1-6; Mk 1, 14-20

Spotkanie Jezusa rozpala serce w niezwykły sposób – taki, który sprawia, że chce się zostawić to, co zajmuje naszą głowę i serce, i pójść za Nim. Nie jest to ucieczka od naszego dotychczasowego życia, ale dzięki Jezusowi to życie będzie pełniejsze i pobłogosławione. Może jest jeszcze wiele „sieci”, które trudno nam porzucić, chcemy się trzymać tego, co dla nas znane i bezpieczne. Jednak tylko, gdy zaczynamy ufać Jezusowi, nasze życie nabiera nowej wartości.

 

Wtorek, 12 stycznia

„Nie aniołom Bóg poddał przyszły świat, o którym mówimy”.

 

Hbr 2, 5-12; Mk 1, 21-28

To człowiek jest marzeniem Boga. On pragnie naszego zbawienia i chce oddać człowiekowi wszystkie owoce odkupienia. Zaprasza nas do raju, który w wieczności będziemy wspólnie dzielić, z miłością. Dlatego nie staraj się być aniołem – im Pan Bóg dał inne zadania. A nam dał ten świat, tę ziemię byśmy czynili ją sobie poddaną i świat przyszły, który zdobył dla nas Jezus. Niebo nie będzie stanem, w którym znajdą się tylko aniołowie, to miejsce jakby zaprojektowane specjalnie dla nas. Czy dążymy do niego? 

 

Środa, 13 stycznia | św. Hilarego

„Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem”.

 

Hbr 2, 14-18; Mk 1, 29-39

Człowiek, żyjący słowem Bożym, nie powinien zbytnio przywiązywać się do jednego miejsca. W każdej chwili bowiem może zdarzyć się sytuacja, że słowo będzie trzeba zanieść gdzie indziej. Nie od razu w daleką misję, nie będziemy musieli opuszczać swojej pracy czy swojego domu. Może Ewangelię trzeba zanieść do sąsiednich drzwi, a może do sąsiedniego pokoju? Ważne, żeby mieć ucho i serce wrażliwe na wezwania Pana. Ty możesz być przedłużeniem Jego nauczania, Jego słowa, Jego miłosierdzia. Wiele jest serc, które na to czekają.

 

Czwartek, 14 stycznia

„Chcę, bądź oczyszczony!”.

 

Hbr 3, 7-14; Mk 1, 40-45

Nie byłoby tej deklaracji Jezusa, bez pokornej prośby chorego na trąd człowieka: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Tak właśnie wygląda dialog miłości, nie ogranicza ona wolności Boga, ale oddaje wszystko Jego woli. A czy Bóg nie chciałby naszego uzdrowienia? On przecież powiedział, że mamy prosić, a będzie nam dane. Czasami dokonuje się to w tajemniczy, niewidzialny dla nas sposób, Jego działanie dostrzegamy po czasie. Zazwyczaj jednak dostrzegamy, że było ono skuteczniejsze od naszych wyobrażeń. Do takiej pokory i posłuszeństwa trzeba jednak dojrzeć.

 

Piątek, 15 stycznia

„Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?”.

 

Hbr 4, 1-5.11; Mk 2, 1-12

Przepiękna scena z Ewangelii mówi nam o przyjaźni, o grzechu i o uzdrowieniu. O przyjaźni, dlatego że do przeniesienia noszy z paralitykiem potrzebnych było kilka osób, nie mówiąc o przejściu przez tłum i odsunięciu dachu! Może my mamy być dla kogoś takim przyjacielem i przynieść go do Pana? O grzechu, bo Jezus trafnie diagnozuje problem tego człowieka – potrzebuje on odpuszczenia, oczyszczenia z grzechów. Czasami ta duchowa potrzeba staje przed wszystkimi innymi. Wreszcie o uzdrowieniu – tego nie robi nikt inny tylko sam Bóg. My jednak musimy to uzdrowienie przyjąć, a nie przed nim uciekać.

 

Sobota, 16 stycznia

„Żywe jest słowo Boże, skuteczne”.

 

Hbr 4, 12-16; Mk 2, 13-17

Słyszymy w życiu wiele słów. Nierzadko są one bełkotem, reklamą, mieleniem jęzorem. Takie mamy czasy, wiele osób mówi naraz, a niewielu znajduje czas i siłę, by słuchać. Żaden z apostołów nie usłyszałby wezwania, by pójść za Jezusem, gdyby ciągle mówił. Słowo Boże ma moc, jeśli będziemy go aktywnie słuchać, to będziemy się o tym przekonywać. Aktywnie, to znaczy odpowiadając na nie wtedy, gdy jest czas na taką odpowiedź. Bo są to słowa, które przynoszą życie, nadają sens, uzdalniają nas do działania w imię Jezusa Chrystusa. 

 

 

Poniedziałek, 18 stycznia

„Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania”.

 

Hbr 5, 1-10; Mk 2, 18-22

Jezus sprawia, że doświadczamy w życiu tego, co nowe. Zawsze mamy szansę na nawrócenie, nie jest to tylko jednak kosmetyczna zmiana, ale głęboka przemiana. Nasz post, modlitwa, jałmużna mają właśnie taki cel. Dlatego cokolwiek robimy, nie mamy powtarzać starych schematów, ale wychodzić poza nie, pozwalać zaskakiwać się łasce Boga. Nie przekreśla to pięknych tradycji i historii, które przeżyliśmy. Po prostu nasze życie i nasz czas idą wciąż do przodu i ta wędrówka ma konkretny cel – życie wieczne, które dla nas przygotował Pan. 

 

Wtorek, 19 stycznia | św. Józefa Sebastiana Pelczara

„Syn Człowieczy jest panem szabatu”.

 

Hbr 6, 10-20; Mk 2, 23-28

Czasami o tym zapominamy, ale to Jezus jest naszym Panem i tym, który ustala zasady, jest boskim prawodawcą. Usilnie nieraz próbujemy ułożyć czas według naszych zasad, co w ostateczności kończy się zazwyczaj marnie. Prawo Jezusa wypływa z miłości, to ona jest jego głównym źródłem. Dlatego prawo to jest żywe i działa w naszym życiu. Nie oceniajmy więc innych, nie kręćmy się sami wokół różnych skrupułów, które nie pozwalają działać mocy Boga w naszym życiu. To on jest Panem i wie co jest dla nas najlepsze. Tylko będąc w żywej relacji z Nim będziemy wiedzieć jak właściwie postępować.

 

Środa, 20 stycznia | św. Sebastiana

„Zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka”.

 

Hbr 7, 1-3.15-17; Mk 3, 1-6

Scena z dzisiejszej ewangelii to nie tylko opis uzdrowienia kogoś, kto miał uschłą, a więc sparaliżowaną, niesprawną rękę. To wielka manifestacja czułości, która nie jest wymierzona przeciwko nikomu. Jezus jest wprawdzie zagniewany i zasmucony, że ci którzy są w świątyni, a więc wydawałoby się – blisko Boga, nie mają otwartych serc, tylko zamykają je w okowy dogmatycznego prawa. Dlatego uzdrawiając, Chrystus zwraca się bezpośrednio do człowieka. Tak właśnie chce On pokazać miłość i miłosierdzie – indywidualnie, szanując godność człowieka.

 

Czwartek, 21 stycznia | św. Agnieszki

„Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora”.

 

Hbr 7, 25-8, 6; Mk 3, 7-12

Jezus także potrzebował odpoczynku i czasu dla siebie, na swoją modlitwę i regenerację. To ciekawe, że wybierał ustronne miejsca, jak pustynia czy brzeg jeziora – tam chciał spotkać się z Bogiem Ojcem, z sobą samym, poświęcić czas swoim uczniom. Czasami odnosimy wrażenie, że nasza wartość określana jest przez ilość godzin, w których będziemy w gotowości, żeby móc działać, pracować, być aktywnym. Sam Pan nasz pokazuje nam jednak jak ważne jest się czasami oddalić od tego, co nas zajmuje, by nabrać właściwej perspektywy.

 

Piątek, 22 stycznia

„Przywołał do siebie tych, których sam chciał”.

 

Hbr 8, 6-13; Mk 3, 13-19

Wybrał nie tych, którzy byli najdoskonalsi, najbardziej wpływowi, najbardziej lubiani czy najbogatsi. Wybrał tych, których sam chciał. Jego wolą było, by właśnie ci ludzie, ze swoimi słabościami, ale też zaletami, z taką a nie inną historią stali u jego boku. To on pierwszy wybrał także nas, nie myśmy go wybrali, ale na różnych ścieżkach naszego życia to on nas przywołuje. Zna nasze imiona, to co przeżyliśmy, wie jaki tkwi w nas potencjał. Czy posłuchamy tego wzywającego nas głosu i będziemy chodzić za Nim?

 

Sobota, 23 stycznia

„Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać”.

 

Hbr 9, 1-3. 11-14; Mk 3, 20-21

Bywa czasami i tak, że bliskie nam osoby nie rozumieją wiary i tego, że chcemy postępować według jej zasad. Chcą odciągnąć nas od Ewangelii w imię szlachetnych pobudek. Doświadczył tego nawet sam Jezus, którego nauczania początkowo nie rozumiano. W dobrej wierze czasami możemy powstrzymać słuszny zapał, zniszczyć czyjąś motywację. Jak pokazuje Ewangelia, nie da się powstrzymać głoszenia Dobrej Nowiny. Bo to, co wtedy najbardziej się liczy to więź miłości z Bogiem Ojcem. Ona daje nam przekonanie, że to, co robimy jest słuszne.

 

Poniedziałek, 25 stycznia | Nawrócenie św. Pawła

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”.

 

Dz 22, 3-16 lub Dz 9, 1-22; Mk 16, 15-18

Ewangelia nie jest towarem deficytowym, szczególnego przeznaczenia. Choć jest naszym skarbem, to chcemy, by poznał ją cały świat. Jej siłę można dostrzec bardziej, gdy się nią dzielimy. Gdzie konkretnie musimy zanieść dzisiaj Dobrą Nowinę? Wydaje się nam, że wszyscy wiedzą już o Jezusie i Jego życiu, ale czy go naprawdę znają – to zależy od naszego świadectwa. Dlatego musimy raz po raz przekroczyć granice naszego świata, by słowo Boże mogło dotrzeć do każdego człowieka.

 

Wtorek, 26 stycznia | świętych Tymoteusza i Tytusa

„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”.

 

2 Tm 1, 1-8 lub Tt 1, 1-5; Łk 10, 1-9

Nie mamy często obecnie takiej świadomości, ale zarówno klęska suszy, czy innego niedostatku, kiedy brakuje zboża jest ogromnym problemem, ale też wtedy kiedy występuje klęska urodzaju, czyli sytuacja kiedy plony musza obumierać na polu, bo nie ma ich komu zebrać. Wydaje się nam, że w obecnych czasach nie ma „żniwa”, że niewielu ludzi interesuje wiara. Jednak nie mamy dostępu do stanu ludzkich serc – tam często jest ogromne pragnienie i tęsknota relacji z Bogiem. Dlatego potrzeba świętych, bożych robotników.

 

Środa, 27 stycznia | bł. Jerzego Matulewicza

„Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce”.

 

Hbr 10, 11-18; Mk 4, 1-20

Słowa Jezusa są konkretne, On chce byśmy je jak najlepiej zrozumieli, dlatego mówi do nas obrazami. Nie każdy może czuć się na siłach, by interpretować metafory i symbole, ale każdy z nas potrzebuje opowieści, wyjaśnienia sensu jego życia i tego, co jest jego powołaniem. W tym sensie Jezus niczego nie ukrywa i mówi wprost, tak jak w przypowieści o siewcy. To od naszej gotowości, naszej postawy zależy, jak wiele słowa Bożego dotknie naszego serca. Dziś także Jezus nas uczy i chce, byśmy rozumieli Jego naukę.

 

Czwartek, 28 stycznia | św. Tomasza z Akwinu

„Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.

 

Hbr 10, 19-25; Mk 4, 21-25

Mówi się, że po to mamy dwoje uszu i jedne usta, by więcej słuchać a mniej mówić. Tę frazę powtarza się w Kościele tak często, że może nam się aż znudzić. Jednak w naszym świecie pełnym hałasu i jazgotu to naprawdę ważne, by przypomnieć sobie jak ważne jest milczenie. W ciszy możemy przyjąć słowo Pana. Nie wystarczy tylko fizycznie mieć uszy przy głowie, osoby głuchonieme zresztą też mogą słyszeć, co ma im do powiedzenia Bóg. Bardziej chodzi o to, by być otwartym na to, co Pan chce nam przekazać.

 

Piątek, 29 stycznia

„Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom”.

 

Hbr 10, 32-39; Mk 4, 26-34

Jak ważne jest grono przyjaciół – o tym wiedział także Jezus. Szczegółowo i prosto do serca swoim uczniom wyjaśniał swoją naukę. Nie po to, żeby coś przed kimś ukryć, nie były to sekrety. On chciał, żeby ci, którzy zastąpią Go w misji na ziemi dobrze wiedzieli co oznacza jego przesłanie. Pielęgnował więc przyjaźń ze swoimi uczniami. Ewangelia rodzi się w przyjaźni – Boga z człowiekiem. Z tego niesamowitego spotkania rodzi się słowo, które jest pełne mocy. Kto znajduje przyjaźń, znajduje słowo, znajduje skarb i poczucie sensu.

 

Sobota, 30 stycznia

„Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”.

 

Hbr 11, 1-2.8-19; Mk 4, 35-41

Bywają w naszym życiu takie chwile, że czujemy się opuszczeni. Przez naszych najbliższych, przez tych, którzy mieli się nami opiekować, czasem nawet przez samego Boga. Ale bywają to często tylko nasze odczucia, ważne, bo mówią o tym jaki jest stan naszego serca, co obecnie przeżywamy. W każdej burzy naszego życia, usłyszymy w końcu jednak głos Jezusa, który nakazuje milczeć wiatrowi i falom, byśmy bezpiecznie dotarli na drugi brzeg. Co nas na tym drugim brzegu czeka? Tego dowiemy się, gdy spotkamy Boga twarzą w twarz.

 

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.