KALENDARZ LITURGICZNY

                 ROZWAŻANIA  NA  DNI  POWSZEDNIE  MAJA

 

 

Autor: ks. Jacek Kacprzak

 

Sobota, 1 maja | św. Józefa, rzemieślnika

„Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś?”.

 

Dz 13, 44-52; J 14, 7-14

Ile lat minęło od twojego chrztu? Ile razy byłeś u spowiedzi? Ile razy przyjąłeś już Chrystusa w Eucharystii? Ile razy słuchałeś Jego słowa? Pewnie trudno to zliczyć… Tylko czy dzięki tym spowiedziom, komuniom, kazaniom… poznałeś bardziej Jezusa? Czy sam dałeś się Jemu poznać?

Mało warte będzie nasze religijne zaangażowanie, jeśli nie będzie osobistym, szczerym spotkaniem ze Zbawicielem. W wierze nie chodzi o statystyki albo o pobijanie rekordów. W wierze chodzi o zaufanie – zaufanie temu, który jest niedoścignionym rekordzistą w miłości. Wiecznej miłości.

 

Poniedziałek, 3 maja | NMP Królowej Polski

„Obok krzyża Jezusa stała Matka”.

 

Ap 11, 19a; 12 ,1-6a. 10ab; Kol 1, 12-16; J 19, 25-27

Maryja jest całkowicie oddana Słowu Ojca, które z Niej wzięło ludzkie ciało. Ona zawsze mówi Bogu: „tak” – nie tylko w momencie zwiastowania. Jest zawsze wierna Jego woli. Dla uczniów Jezusa wszystkich czasów jest ikoną trwania przy Słowie. Kontemplujemy Ją tulącą Dzieciątko – rozkochaną w słowie, które chce wypełniać do końca. Widzimy Ją stojącą pod krzyżem – wierną w każdych okolicznościach, niewzruszoną w postawie całkowitej dyspozycyjności wobec tego, czego chce Bóg. Królowa Polski od wieków uczy dzieci tej ziemi wiernego trwania przy Słowie Ojca.

 

Wtorek, 4 maja | św. Floriana

„Nie tak jak daje świat”.

 

Dz 14, 19-28; J 14, 27-31a

„Świat” w Ewangelii Jana to ci, którzy nie przyjęli dobrej nowiny, którzy nie uznają w Jezusie Syna Bożego. Ich sposób patrzenia na życie w fundamentalnej kwestii jego trwania i wartości jest inny od mentalności uczniów Jezusa. Co więcej, nie da się pogodzić tych dwóch mentalności: światowej i Chrystusowej, bo albo upatrujesz ostatecznego wybawienia i ostatecznego sensu swego życia w Bogu, albo nadzieję lokujesz wewnątrz doczesności.

Uczniowie Jezusa muszą wpatrywać się w Niego, od Niego brać łaskę i prawdziwy pokój serca, którego świat dać im nie może.

 

Środa, 5 maja

„Każdą latorośl, która przynosi owoc, [Ojciec mój] oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy”.

 

Dz 15, 1-6; J 15, 1-8

Jeśli spojrzymy na zabiegi pielęgnacyjne „z punktu widzenia” samej winorośli, dostrzeżemy, że to, co nazywamy pielęgnacją, jest dla krzewu ogołacaniem. „Oczyszczanie” to przecież nic innego jak odcinanie zbędnych – z punktu widzenia rolnika – gałązek tak, aby do winnych gron dotarło jak najwięcej światła i ciepła.

Jeśli pragniemy w naszym życiu dobrych owoców, musimy poddać się oczyszczeniu, porzucić to wszystko, co przesłania Boże światło. Ból odrywania się od tego, co nie jest Bogiem zrodzi słodycz Bożego życia w nas.

 

Czwartek, 6 maja | Świętych Apostołów Filipa i Jakuba

„Tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś?”.

 

1 Kor 15, 1-8a; J 14, 6-14

Wielu pytań pewnie nie zadawalibyśmy i wiele wątpliwości nie zagościłoby w ogóle w naszym sercu, gdybyśmy naprawdę znali Jezusa. On wiernie stoi przy nas i zawsze jest gotowy do nas mówić. Problemem jest to, że my rzadko chcemy Go słuchać.

Aby kogoś rzeczywiście poznać, trzeba spędzić z nim dużo czasu; słuchać, co ma do powiedzenia, mówić do niego o sobie albo po prostu być razem. Drobne kroki na drodze ku sobie owocują prawdziwą przyjaźnią. Jeśli w ludzkich relacjach przyjaźń jest możliwa, to dlaczego nie dać szansy Jezusowi na głęboką z nami relację?

 

 

Piątek, 7 maja

„Abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem”.

 

Dz 15, 22-31; J 15, 12-17

Miarą mojej miłości do bliźniego jest miłość, jakiej doświadczam od Jezusa. Od Niego otrzymuję miłość przyjaźni, która skłania Go do oddania za mnie życia. W Jezusie poznaję też, że ofiarowanie siebie, choć trudne, nie prowadzi do samounicestwienia – utrata życia otwiera na nowość życia pochodzącego od Ojca. Doświadczenie bycia kochanym czyni mnie wolnym w tym ofiarowaniu siebie. Bez miłości Jezusa, który w kochaniu jest zawsze pierwszy, bez zanurzenia się w Jego darze z siebie – Eucharystii, nie potrafię kochać drugiego człowieka.

 

Sobota, 8 maja | św. Stanisława

„Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik […] opuszcza owce i ucieka”.

 

Dz 20, 17-18a. 28-32. 36; Rz 8, 31b-39; J 10, 11-16

Obraz dobrego pasterza opisuje najpierw Jezusa; On kładzie swoje życie, abyśmy nie zginęli z ręki Złego. Przypowieść ta odnosi się też do tych, którzy stoją na straży owczarni Pana; na wzór Mistrza mają ofiarować samych siebie, aby owce miały życie (przykładem tego są pasterze męczennicy, jak św. Stanisław).

W końcu jednak słowo Pana jest aktualne dla każdego z nas; postawą Chrystusową jest dawać życie – ucieczka charakteryzuje antychrysta. Trzeba o tym pamiętać wobec pokusy dezercji z naszego życia, przyjętych zadań, obowiązków względem braci.

 

Poniedziałek, 10 maja

„Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku”.

 

Dz 16, 11-15; J 15, 26-16, 4a

Boską godność Jezusa potwierdza Duch, który pochodzi od Ojca i Syna – jest miłością Ojca dla Syna i miłością Syna dla Ojca. Stąd świadectwo Ducha jest najbardziej prawdziwe i najpełniejsze, bo On przenika głębokości Boga samego.

Uczniowie są włączeni w to zadanie świadczenia jako ci, którzy są z Jezusem od początku. Jeśli pozwolą się przeniknąć mocy Ducha Prawdy i pozostaną w ciągłej komunii z Jezusem, staną się jak On – świat ujrzy w nich oblicze Chrystusa. Opór i prześladowania świadków potwierdzają, że idą oni śladami swojego Mistrza.

 

Wtorek, 11 maja

„Nikt z was nie pyta Mnie: «Dokąd idziesz?»”.

 

Dz 16, 22-34; J 16, 5-11

Jezus w Wieczerniku przygotowuje uczniów na swoje odejście. Wprowadza ich w czas, kiedy nie będą Go oglądać w ciele, jak do tej pory. Odchodzi do Ojca, a uczniowie nie pytają: Dokąd idziesz? Kiedy ojciec lub matka wychodzą z domu, dzieci pytają: Dokąd idziesz? Jest w tym pytaniu niepokój i lęk przed osamotnieniem. Kiedy ukochanej osoby nie ma obok, uspokojenie daje świadomość: wiem, gdzie jest. Wróci. Będzie znowu blisko. W tym „dokąd idziesz?” jest zatem i miłość, i tęsknota, i pragnienie bliskości.

Czy pytam Jezusa: Dokąd idziesz?

 

Środa, 12 maja

„Teraz znieść nie możecie. Duch Prawdy doprowadzi was do całej prawdy […] powie wszystko”.

 

Dz 17, 15. 22-18,1; J 16, 12-15

Pan Jezus pragnie objawić mi całą wolę Ojca, ale wie, że nie wszystko jestem w stanie dzisiaj przyjąć. Są takie głębie prawdy, do których trzeba mi dojrzeć. Bóg umie czekać. Nie kładzie mi na barki ciężaru, którego w tym momencie nie uniósłbym. Duch Prawdy, który jest dialogiem miłości Ojca z Synem, prowadzi mnie stopniowo do samego centrum życia Trójcy Świętej.

Całą prawdę Duch objawia mi w słowie, które ukryte w świętym tekście Pisma prowadzi mnie do pełni życia. Jeśli – jak Duch – zechcę słuchać.

 

Czwartek, 13 maja

„Jeszcze chwila”.

 

Dz 18, 1-8; J 16, 16-20

W pięciu wersetach dzisiejszej ewangelii słowo „chwila” pojawia się aż siedem razy. Jezus przygotowuje swoich uczniów na rozstanie i ponowne spotkanie. Greckie mikros ks. Jakub Wujek przełożył jako maluczko: „Maluczko, a już Mię nie ujźrzycie i zasię maluczko, a ujźrzycie Mię”.

Historia świata oglądana oczami Bożymi wygląda inaczej niż obraz, który dostrzegamy my. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa w perspektywie świata trwało zaledwie małą chwilę. A przecież od tej chwili zależą losy całej historii.

Warto docenić z pozoru małe chwile działania Bożej łaski w nas.

 

Piątek, 14 maja | św. Macieja Apostoła

„Ja was wybrałem”.

 

Dz 1, 15-17. 20-26; J 15, 9-17

W uzupełnieniu kolegium dwunastu apostołowie poddają się całkowicie wyborowi Bożemu. Wiedzą oczywiście, że dzielić ich posługę w świadczeniu o Jezusie może tylko ten, kto był świadkiem życia, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Patrząc na tytuły przypisywane pierwszemu kandydatowi (Józef zwany Barsabą, z przydomkiem Justus-Sprawiedliwy), to właśnie on wydaje się być bardziej odpowiedni od tego drugiego zwanego po prostu Maciejem. A jednak los pada na Macieja. Pan zachowuje pełną wolność wyboru: „To nie wyście mnie wybrali, ale Ja was”.

 

Sobota, 15 maja

„O cokolwiek prosilibyście Ojca, da wam w imię moje”.

 

Dz 18, 23-28; J 16, 23b-28

To „o cokolwiek” należy czytać koniecznie z „w imię moje”. Ojciec zawsze wysłuchuje modlitwy zanoszonej w imię Jezusa, tzn. na sposób Jezusowy, tak jak On. Modlitwa Jezusa jest natomiast prośbą o zbawienie człowieka, bo to jest sedno Jego zbawczej misji.

W Wieczerniku uczniowie słyszą zatem, że mogą czuć się bezpieczni: mają zapewnione przez Ojca niebieskiego wszystko, co jest koniecznie do życia wiecznego.

Modlitwa w imię Jezusa prowadzi do pełnej radości udziału w owocach Jego zbawczego dzieła: „Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna”.

 

Poniedziałek, 17 maja

„Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.”

 

Dz 19, 1-8; J 16, 29-33

Godzina Jezusa jest czasem wielkiej samotności. Najpierw opuszczają Go uczniowie: „Oto nadchodzi godzina, że się rozproszycie, a Mnie zostawicie samego”. Potem odrzuca go naród: „Nie Tego, lecz Barabasza!”. Na krzyżu to osamotnienie osiąga swój szczyt w okrzyku: „Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”. Wydaje się, że męka Jezusa idzie na marne – żaden z ludzi nie chce z niej zaczerpnąć. A jednak On nigdy nie jest sam, bo jest z Nim Ojciec.

W mroku samotności i szatańskiej pokusy nieobecności Boga warto pamiętać: Ojciec zawsze jest ze mną.

 

Wtorek, 18 maja

 „Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania”.

 

Dz 20, 17-27; J 17, 1-11a

Oddanie chwały Bogu może się niekiedy kojarzyć z uczynieniem czegoś dla Boga; jakiegoś dzieła duchowego albo materialnego. Głębsza refleksja pokazuje jednak, że najdoskonalszemu Bogu nic przydać nie jesteśmy w stanie. Jak zatem możemy Go chwalić? Syn Boży chwali Ojca w sposób doskonały w Jedności Trójcy. Jako Syn Człowieczy natomiast oddaje cześć Bogu przez wypełnienie Jego woli. Tak! Kiedy poddam całkowicie moje życie Bogu, oddam Mu chwałę; w wypełnieniu codziennych obowiązków, w małych uczynkach miłości chwalę Ojca, który jest miłością.

 

Środa, 19 maja

„Słowo Twoje jest prawdą”. 

 

Dz 20, 28-38; J 17, 11b-19

W Wieczerniku słyszymy, jak Jezus wstawia się za nami u Ojca. Modli się, abyśmy byli świętymi: „Uświęć ich w prawdzie”. Do świętości prowadzi słowo Ojca. To słowo jest prawdą – objawia Boga, w którym mamy być uświęceni. Pierwszym poświęconym tym słowem Ojca jest sam Jezus: „Ja uświęcam samego siebie”. Przylgnięcie do prawdy słowa Ojca prowadzi Go do wypełnienia Bożej woli – to uświęcenie w prawdzie oznacza dla Jezusa ofiarę ze swojego życia. Dzięki Jego ofierze także i dla nas droga uświęcenia jest otwarta: „Aby i oni byli uświęceni w prawdzie”.

 

Czwartek, 20 maja

„Jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie”.

 

Dz 22, 30; 23, 6-11; J 17, 20-26

Jezus modli się o jedność. To „bycie jedno” ma różne wymiary. Najpierw jawi się jako jedność między braćmi; to jakby jedność horyzontalna. Ma równocześnie wymiar historyczny – jest łącznością z doświadczeniem wiary uczniów poprzednich pokoleń; Jezus modli się nie tylko za uczniami, „ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć”. To jedność depozytu wiary strzeżonego w Kościele. Jednak żaden z tych wymiarów jedności nie byłby możliwy do zrealizowania bez fundamentalnej jedności każdego z Bogiem, na wzór więzi istniejącej między Ojcem i Synem.

 

Piątek, 21 maja

„Panie, Ty […], Panie, Ty […], Panie, Ty”.

 

Dz 25, 13-21; J 21, 15-19

W ten poranek nad Jeziorem Galilejskim, po nieudanym a potem cudownym połowie, w Piotrze dokonał się jakiś proces dojrzewania do stania się naprawdę uczniem Jezusa, do postawienia wszystkiego na Niego. Do tej pory stawiał bardziej na siebie samego. Mówił do Jezusa: „Ja”. Ja „życie moje oddam za Ciebie”. Wydarzenia paschalne pokazały mu, jak kruchą jest skałą, słabym fundamentem. W ten poranek już wie, kto jest skałą nieporuszoną. W rozmowie z Jezusem cztery razy mówi: „Ty”. „Panie, Ty wiesz”. Dopiero teraz jest gotowy usłyszeć: „Pójdź za Mną!”.

 

Sobota, 22 maja

„Jest ponadto wiele innych rzeczy”.

 

Dz 28, 16-20. 30-31; J 21, 20-25

Ostatnie zdanie Ewangelii św. Jana wskazuje na doświadczenie obecności żywego Jezusa w życiu wspólnoty wierzących. Dobra Nowina rozpoczynająca się od orędzia o Słowie, które „stało się ciałem i zamieszkało między nami” (J 1, 14), nie ma końca. Jednorodzone Słowo Ojca, które stało się człowiekiem i dało się poznać ludziom, jest wciąż, na niezliczone sposoby, obecne w historii świata. Ewangelista zapisał najważniejsze wydarzenia Jezusa Chrystusa, ale każdy może doświadczyć w swoim życiu także innych, wciąż nowych zbawczych Jego czynów.

 

 

Poniedziałek, 24 maja | NMP Matki Kościoła

„Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda”.

 

Rdz 3, 9-15. 20 albo Dz 1, 12-14; J 19, 25-34

Kontemplujemy Matkę Jezusa, która stoi pod Jego krzyżem. Była zawsze wierna Słowu, które przyjęła do swojego życia w sposób wyjątkowy w momencie zwiastowania. Towarzyszyła Synowi, kiedy zaczął objawiać się jako Pan Młody na godach w Kanie Galilejskiej. Nie mogła zatem nie być obecna i tu, w momencie mistycznego spełnienia godów Baranka, z którego boku rodzi się Kościół – Jego oblubienica. Dla nas, członków Mistycznego Ciała pozostaje wzorem całkowitego poddania się Oblubieńcowi. Jest pierwszą spośród nas. Jest Matką. Jest Matką Kościoła.

 

Wtorek, 25 maja

„Stokroć więcej teraz, w tym czasie, […] wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym”.

 

Syr 35, 1-12; Mk 10, 28-31

Piotr mówi: Co otrzymamy za to, że wszystko opuściliśmy, aby być z Tobą, Panie? To pytanie pada po odejściu bogatego młodzieńca, który nie był gotowy zostawić swoich posiadłości, chociaż, jak apostołowie, otrzymał wezwanie: Pójdź za Mną.

Czy jest nagroda za pójście za Jezusem? Jest nią On sam. To w Nim uczniowie otrzymują wszystkiego po stokroć. On jest w stanie zaspokoić ich pragnienie szczęścia. To w wierności Jemu doświadczą też przeciwności prześladowań. To w komunii z Nim przejdą do życia, które się nie kończy.

 

Środa, 26 maja | św. Filipa Neri

„Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni”.

 

Syr 36, 1. 4-5a. 10-17; Mk 10, 32-45

Jezus idzie do Jerozolimy. Tam zakończy się Jego młode życie. Tam będzie odrzucony przez rodaków, opuszczony przez przyjaciół, zmaltretowany, pozbawiony wszystkiego… A idzie naprzeciw tym wydarzeniom z jakąś niepohamowaną niecierpliwością, jakby nie mógł się już doczekać tego, co ma nastąpić. Przyspiesza kroku, wyprzedza swoich uczniów. Trudno zrozumieć to zachowanie; niektóry są strwożeni…

Jezus jest Zbawicielem nie tylko na krzyżu. Pragnienie uratowania biednych grzeszników pożera Go, spala Jego serce, jakby nie mogło pomieścić tak wielkiej miłości.

 

Czwartek, 27 maja | Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana

„To jest Ciało moje. […] To jest moja Krew Przymierza”.

 

Jr 31, 31-34 lub Hbr 10, 11-18; Mk 14, 22-25

Istotą urzędu kapłańskiego jest składanie ofiar Bogu (por. Hbr 5, 1; 8, 3). Jezusa Chrystusa nazywamy Kapłanem, bo ofiaruje Ojcu samego siebie za nas. Stąd słowa: „To jest moje Ciało. To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana” dotykają samego centrum kapłańskiej godności Jezusa. Oddaje On, aż po unicestwienie, samego siebie, abyśmy my mogli żyć. Ofiaruje siebie, ale jako Syn Człowieczy, w sobie ofiaruje również nas Ojcu, abyśmy w jedności z Jego Ciałem i Krwią przeniknięci zostali życiem, które oddaje Mu Ojciec. Na wieki.

 

Piątek, 28 maja

 „Nie znalazł nic prócz liści”.

 

Syr 44, 1. 9-13; Mk 11, 11-25

Figowiec jest drzewem-znakiem. Jest symbolem wiary ludu Izraela. Bóg je uprawia, aby przynosiło owoc. Uczniowie Jezusa, na wzór figowca zwiastującego lato, mają zachować wrażliwość na znaki obecności ich Mistrza. Drzewo nieowocujące (samo w sobie zupełnie „niewinne” – nie był to czas na figi), oznacza tych, którzy odrzucając Ewangelię, nie przynoszą owocu, nie mogą osiągnąć pełnej dojrzałości. Jezus kończy swoją publiczną działalność; za kilka dni zostanie zabity, nie ma już zatem czasu. Figowiec usycha. Nienawrócone serce umiera.

 

Sobota, 29 maja | św. Urszuli Ledóchowskiej

 „Nie powiem wam”.

 

Syr 51, 12-20b; Mk 11, 27-33

Przeważnie chcemy od Boga precyzyjnych i najlepiej natychmiastowych odpowiedzi. Chcemy wiedzieć, rozumieć. Chcemy wiedzą uzasadnić nasze wybory. Nie na każdą odpowiedź jesteśmy jednak gotowi. Serce skoncentrowane tylko na swoich pragnieniach, planach dla siebie i świata nie jest w stanie przyjąć i zrozumieć Bożej prawdy. Jeśli nie otworzysz się, nie pragniesz i nie przyjmiesz nawrócenia („chrzest Janowy”), nie jesteś w stanie przyjąć tego, co ma ci do powiedzenia Jezus jako Mesjasz posłany przez Boga.