KALENDARZ LITURGICZNY

                 ROZWAŻANIA  NA  DNI  POWSZEDNIE  LIPCA

 

Sławomir Zatwardnicki

 

Czwartek, 1 lipca
„Abraham zbudował tam ołtarz” .

Rdz 22, 1-19; Mt 9, 1-8
Bóg wystawia na próbę nie tylko starca Abrahama, ale i młodego Izaaka, który według różnych hipotez mógł mieć od 15 do 37 lat. Izaak był mężczyzną, który bez większych problemów mógł się obronić przed staruszkiem Abrahamem. To nie tylko ofiara Abrahama, ale i syna. Jeden może stracić swoje ojcostwo, Izaak swoje życie i synostwo, są gotowi oddać to, co najcenniejsze. Bóg nie chce tej ofiary, staje się ona jednak zapowiedzią innej – ofiary z ojcostwa Boga Ojca i synostwa Boga Syna, Jezusa Chrystusa. Będzie to ofiara miłości, która wszystkich nas wyprowadzi ze śmierci i zła.

 

Piątek, 2 lipca
„Potomstwu twemu dam ten kraj”.

Rdz 23, 1-4. 19; 24, 1-8. 10. 48. 59. 62-67; Mt 9, 9-13
Następuje zmiana generacyjna w „rodzinie przymierza”, bo zmarła już Sara. Abraham wie, że to również jego ostatnie chwile. Musi zatroszczyć się o syna, chce poszukać odpowiednią kobietę na żonę. Przymierze będzie trwać, jeśli trwać będzie ta wybrana rodzina. Bóg wybiera i działa poprzez konkretnych ludzi, w ich smutku i radościach. Bóg działa przez ich życie i dzięki nim udziela nam siebie. Ta konkretna rodzina stanie się wielkim narodem, który przekaże nam pewnego dnia wiarę w Boga Abrahama, Izaaka, Jakuba i Jezusa.

 

Sobota, 3 lipca | św. Tomasza Apostoła
„Widzieliśmy Pana”.

Ef 2, 19-22; J 20, 24-29
Pełna emocji i radości grupa uczniów i uczennic przekazuje nieobecnemu do tej pory Tomaszowi wiadomość o zmartwychwstaniu i wizycie Pana. Tomasz nie odnajduje się w tym entuzjazmie, wie, że Pan został zamordowany. Pragnie mieć to samo doświadczenie, również chce zobaczyć Pana, chce zobaczyć, że męka i śmierć były prawdziwe, że nie został przez Jezusa oszukany, bo ten nie umarł, ale gdzieś się ukrył. Po tygodniu ponownie przychodzi Jezus, tym razem przede wszystkim do Tomasza. Apostoł wie już, że męka była prawdziwa, że umarł jego Mistrz i właśnie On prawdziwie zmartwychwstał.

 

 

Poniedziałek, 5 lipca

„Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła”.

Rdz 28, 10-22a; Mt 9, 18-26

Czego uczy nas kobieta cierpiąca na krwotok? Sięgania po wszystkie dary pozostawione przez Zbawiciela. Dotykania przez wiarę i sakramenty Boga, który jest dobry i ma moc ingerować w nasze życie. Póki jest na to jeszcze czas – pora na aktywne dotykanie płaszcza. Przyjdzie bowiem taka chwila – i tego uczy nas z kolei zwierzchnik synagogi – kiedy nic już nie będzie od nas zależało. W dniu mojej śmierci będą już tylko mógł przyjmować miłosierdzie Boże oraz prośby zanoszone za mnie przez innych ludzi.

 

Wtorek, 6 lipca | bł. Marii Teresy Ledóchowskiej

„Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę”.

Rdz 32, 23-33; Mt 9, 32-37

Niemowa przemówił dopiero wtedy, gdy Pan wyrzucił z niego demona. Zbawiciel, do którego szatan nie miał żadnego dostępu, nieustannie głosił Dobrą Nowinę. Nakazał też modlić się o to, żeby Bóg wyprawił robotników na żniwo. Robotnicy są, ale na razie podobni do niemowy. Czy wystarczy tylko modlitwa prośby, żeby przemówili? Być może należałoby ich najpierw egzorcyzmować, żeby zaczęli głosić Ewangelię. Milczenie nie jest oznaką zwykłej letniości, lecz bycia w niewoli złego ducha.

 

Środa, 7 lipca

„I udzielił im władzy”.

Rdz 41, 55-57; 42, 5-7. 14-15a. 17-24a; Mt 10, 1-7

Być może już przywykliśmy do tej myśli i dlatego nie robi już ona na nas wrażenia. A jednak: czy nie jest wstrząsające, że uczniowie Jezusa otrzymują udział w Jego posłaniu? Że w ogóle jest możliwe udzielenie ludziom władzy przez Chrystusa? Wielki to dar i równie wielkie zadanie do podjęcia. Jeśli Pan przekazał swoją misję w ręce uczniów, od ich wierności zleconemu zadaniu zależy powodzenie spraw królestwa Bożego. Imiona apostołów zostały zapisane w Ewangelii. Czarno na białym stoi również i to, że jeden z nich zdradził Jezusa.

 

Czwartek, 8 lipca

„Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.

Rdz 44, 18-21. 23b-29; 45, 1-5; Mt 10, 7-15

Kto przyjął, że miłość Boża jest „za darmo”, ten z radością głosi Boga. Kto myśli, że zasłuży na miłość Boga, ten chodzi smutny. A jeśli głosi, to nie Boga, lecz bożka. Gdy apostoł Bożej miłości odwiedzi takiego, ten nie przyjmuje Dobrej Nowiny. Słowa Chrystusa są więcej niż prowokacyjne – być może należy je rozumieć dosłownie: Sodomitom będzie łatwiej w dzień sądu niż tym, którzy odrzucili apostoła przepowiadającego Ewangelię. Bo razem z nim odrzucili Ukrzyżowanego.

 

Piątek, 9 lipca

„Ja was posyłam jak owce między wilki”.

Rdz 46, 1-7. 28-30; Mt 10, 16-23

Nie rozmawiamy z ludźmi tego świata jak równy z równym. Tym bardziej nie patrzymy na innych z góry. Owszem, jesteśmy w tym świecie jako owce pośród wilków. Czy to możliwe, że Pan posyła nas do tak niebezpiecznego zadania wejścia między wilki? Tak, bo On sam jako pierwszy stał się Barankiem na rzeź prowadzonym. A przecież, mimo że zagryziony przez wilki, jednak żyje. I głosi się właśnie tę Dobrą Nowinę, której nawet śmierć nie jest w stanie zatrzymać.

 

Sobota, 10 lipca

„Więc się ich nie bójcie”.

Rdz 49, 29-33; 50, 15-26; Mt 10, 24-33

Chrystus nie obiecuje, że doświadczymy innego losu niż On. Owszem, uczeń nie jest większy od swojego mistrza. W tym przypadku pociechą jest to, że Chrystus pierwszy przez to przeszedł, a my możemy mieć ten przywilej, by iść Jego śladami. Wróbel nie spada na ziemię bez wiedzy Ojca, ale nie oznacza to, że zostaniemy wyratowani z każdej opresji. Tutaj pociecha dotyczy tylko tego, że jeśli coś nam się stanie, to z dopustu Ojca. Pod wszystkim tym kryje się prawdziwa pociecha: duszy zabić się nie da, nawet jeśli mielibyśmy ucierpieć na ciele. Oto pociecha nie z tego świata.

 

 

Poniedziałek, 12 lipca | św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu

„Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz”.

Wj 1, 8-14. 22; Mt 10, 34-11, 1

Co byśmy powiedzieli o człowieku, który gdy tylko znajdzie się w jakimś towarzystwie, natychmiast dzieli gości na dwa przeciwstawne obozy? Który gdziekolwiek się pojawi, czy to w rodzinie, czy pośród obcych, wprowadza poróżnienie zamiast pokoju? A przecież tak właśnie prezentuje się Jezus. Ten sam, który w swoim słynnym Kazaniu na Górze wypowiedział słowa: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”. Czyżby Chrystus był sam w sobie podzielony? A może Ewangelia podpowiada nam, że nie ma prawdziwego pokoju tam, gdzie człowiek nie został postawiony wobec wyboru: za albo przeciw Jezusowi.

 

Wtorek, 13 lipca | św. Andrzeja Świerada i św. Benedykta Pustelnika

„Począł czynić wyrzuty miastom”.

Wj 2, 1-15a; Mt 11, 20-24

Jezus czyni wyrzuty nie tylko pojedynczym osobom, ale i całym miastom! Czy nie jest to przesada? Albo raczej poetycka przesadnia? Czy Chrystus na chwilę zamienił się w poetę i w taki sposób próbuje powiedzieć nam coś ważnego? Być może ten styl hiperboliczny, paradoksalnie, ukazuje prawdę. Pan oczekuje nie tylko nawróceń jednostek, ale i całych miast. Jest przecież Zbawicielem powszechnym i naprawdę wszystkich wzywa do nawrócenia. Jak wielki musi być grzech naszych miast, że nie odpowiadają na to wezwanie? Mieszkamy zatem w miejscach gorszych niż Sodoma.

 

Środa, 14 lipca

„Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi”.

Wj 3, 1-6. 9-12; Mt 11, 25-27

Bóg objawia siebie i swoje sprawy prostaczkom, nie prostakom. Proste serce nie ma nic wspólnego z prostackim postępowaniem. Chrystus nie krytykuje też, wbrew temu co można by w pierwszej chwili sądzić, mądrości i racjonalnego myślenia. Jeśli czemuś się sprzeciwia, to raczej pysznemu i zarozumiałemu rozumowi. Nie należy mylić zatem jednego z drugim. Jeśli chcemy mieć wyobrażenie prostaczka, wystarczy spojrzeć na Jezusa. A kto zobaczy Jego, ujrzy również Ojca.

 

 

Czwartek, 15 lipca | św. Bonawentury

„A ja was pokrzepię”.

Wj 3, 13-20; Mt 11, 28-30

Pamiętam, jak moja żona rodziła w bólach jedno z naszych dzieci. Od trudu tego nie było ucieczki. Trzeba było przez to przejść, wycofać się nie dało. W pewnym sensie całe życie ludzkie jest jednym wielkim porodem. Nie ma od niego ucieczki. Chciałoby się, żeby wezwanie Jezusa brzmiało jakoś inaczej: Przyjdźcie do mnie wszyscy, a ja za was poniosę wszelkie jarzmo… Ale tak się nie da. Na czym więc polega Jezusowe pokrzepienie i zdjęcie z nas ciężaru? Na tym, że można jarzmo ponieść z Nim. A nawet więcej: w Nim, który już to jarzmo doniósł, gdzie trzeba.

 

Piątek, 16 lipca | NMP z Góry Karmel

„Czego nie wolno czynić w szabat?”.

Wj 11, 10-12, 14; Mt 12, 1-8

Można by, pół żartem pół serio, powiedzieć, że piekło będzie podobne do postawy faryzeuszów. Nie rozpoznali oni Pana szabatu i dlatego nie potrafili się adekwatnie zachować. Mnożyli ofiary, kiedy trzeba było przyjąć Boże miłosierdzie. Starali się wciąż pracować, gdy trzeba było odpocząć. Bo oni odpoczywają tylko pozornie – w rzeczywistości cały czas pracują na to, by podobać się Bogu. Uczniowie Chrystusa – przeciwnie: odpoczywają, choć zewnętrznie nie przestrzegają szabatu. Jest ryzyko, że jeśli nie opamiętamy się, skończymy wszyscy jak faryzeusze. Zamiast ucieszyć się szabatem w niebie, wciąż będziemy tak gorliwie wypełniali Prawo, że zgotujemy sobie i innym piekło.

 

Sobota, 17 lipca

„Nie będzie się spierał ani krzyczał”.

Wj 12, 37-42; Mt 12, 14-21

Niech nas nie zmyli litera Izajaszowego proroctwa. Zapowiadany Mesjasz miał się nie spierać ani nie krzyczeć. Ale przecież Jezus nie uciekał od sporów i konfrontacji. Obietnica proroka mówiła o tym, że na ulicach nie usłyszy się podniesionego głosu Mesjasza. A przecież Chrystus potrafił nawet wypędzać przekupniów ze świątyni, nie tylko słowem, ale i biczem. Widocznie to wszystko miało na celu rozdmuchanie ledwo tlejącego się knotka. Widocznie tego domagał się sąd Boży. Ojciec położył Ducha swojego na Mesjaszu, aby Ten w adekwatny sposób reagował na nasze zatwardziałe serca.

 

 

Sławomir Zatwardnicki

Poniedziałek, 19 lipca

„Ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości”.

Wj 14, 5-9a. 10-18; Mt 12, 38-42

Pan nie odpowiada na żądanie znaków, chociaż znaki przecież daje. Największy znak już dał, gdy trzy dni przebywał w „brzuchu grobu”, a potem zmartwychwstał. Jeśli zdarza ci się wołać do Boga o jakiś znak, może lepiej zastanowić się, czy sprawdziłeś wiarygodność znaku Jonasza? Jest wiele książek, które argumentują za prawdziwością zmartwychwstania. Są nawet tacy autorzy, którzy pisali na ten temat z pozycji antychrześcijańskich, ale kończyli już jako chrześcijanie. I w końcu jest też nawoływanie Jezusa oraz mądrość tego nie z tego świata Rabbiego – czy one nie wołają głośniej niż znaki?

 

Wtorek, 20 lipca | bł. Czesława

„Którzy są moimi braćmi?”.

Wj 14, 21-15, 1; Wj 15, 8-9. 10. 12. 17; Mt 12, 46-50

Z jednej strony ten, kto pełni wolę Ojca, należy do rodziny Jezusa. Z drugiej pełnić Bożą wolę może jedynie ten, kto słucha Chrystusa. To wcale nie jest kółko zamknięte. Pan nie znajduje swojej rodziny gdzieś poza sobą, ale wokół siebie. Kto przychodzi do Niego i daje posłuch Jego słowom, ten dopiero pełni wolę Ojca i staje się bratem Pana. Nie jest zatem tak trudno zostać adoptowanym do tej niebiańskiej rodziny – wystarczy przyjść do Chrystusa, słuchać Go i wypełniać Jego słowo. Razem z Ojcem otrzymuje się wtedy Brata, a razem z Nim – siostry i braci chrześcijan.

 

Środa, 21 lipca

„Oto siewca wyszedł siać”.

Wj 16, 1-5. 9-15; Mt 13, 1-9

Lubował się w przypowieściach. Dostrzegał w tej formie największy pożytek dla słuchaczy. Mógłby przecież wskazać palcem na serca ludzi w tłumie i od razu powiedzieć, kto pozostaje otwarty na diabła, kto jest bez korzenia, kto nazbyt zatroskany, a kto w końcu otwarty na Boże owocowanie. Ale to przecież jeszcze nie czas sądu ostatecznego. Kto ma uszy, niechaj słucha. Jest jeszcze możliwa operacja serca, która uczyni z niego glebę żyzną. Być może właśnie teraz się ona rozpoczyna w twoim sercu, gdy słuchasz słów Jezusa.

 

Czwartek, 22 lipca | Świętej Marii Magdaleny

„Wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno”.

PnP 8, 6-7; J 20, 1. 11-18

Zachowanie Marii nie mieści się w kanonie wyrachowanej miłości, która w ogóle nie jest miłością. Z pozoru bezsensowne pójście do grobu okazuje się kończyć spotkaniem ze Zmartwychwstałym. Jak widać, miłość wcale nie jest taka irracjonalna, jakby się wydawało. Można by nawet powiedzieć, że ostatecznie opłaca się miłować bezinteresownie, tyle że nie „biznes” motywuje prawdziwą miłość. Maria Magdalena upodabnia się do Boga, który miłuje ponad naszą ludzką logikę. Ostatecznie każdy z nas, kobieta czy mężczyzna, nie wejdzie do nieba inaczej niż przez miłość silniejszą od śmierci.

 

Piątek, 23 lipca | Świętej Brygidy

„Jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was”.

Ga 2, 19-20; J 15, 1-8

Warunkiem tego, żeby latorośl przynosiła owoce, jest jej trwanie w winnym krzewie. Podobnie z nami – jeśli mamy owocować, to tylko pod warunkiem wszczepienia w Chrystusa. A jednak, zgodnie ze słowami Pana, nie każda latorośl połączona z winnym krzewem rodzi owoce. Wszczepienie w Chrystusa jest więc warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym. Jezus sugeruje, że dzięki Jego słowu jesteśmy oczyszczani. Należy z tego wyciągnąć wniosek na temat związku między sakramentem a słowem Bożym. Sakramentalne włączenie do Chrystusa jest konieczne, ale owoc przyniesie tylko ten, kto słucha słowa Bożego i je wypełnia.

 

Sobota, 24 lipca | św. Kingi

„Nieprzyjazny człowiek to sprawił”.

Wj 24, 3-8; Mt 13, 24-30

Jezusowa przypowieść jest tak wymowna, że trudno przejść obok niej obojętnie. Pan zasiewa dobre nasienie na roli. Nocą przychodzi jednak nieprzyjaciel i sieje chwast. Ten proces odbywa się wtedy, gdy śpimy. Jezusową przypowieść trzeba odczytać jednak w dzisiejszym kontekście. Ludzie współcześni trwają w duchowym letargu, bezbronni wobec nieprzyjaciela. A raczej całej rzeszy profesjonalnych nieprzyjaciół, którzy usiłują zachwaścić nasze życie. Jest cudem, że w ogóle pszenica jest jeszcze się w stanie wybić. Wydaje się, że bez podjęcia świadomego wysiłku czuwania – pole naszego serca całe zarośnie chwastami.

 

i

Poniedziałek, 26 lipca | Świętego Joachima i Anny, rodziców NMP

„Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło”

Syr 44, 1. 10-15; Mt 13, 16-17

Co powiedzieliby ci prorocy, którym nie zostało dane ujrzeć i usłyszeć? Co powiedzieliby, gdyby zobaczyli nas, którzyśmy ujrzeli i usłyszeli, a wyglądamy i żyjemy, jakbyśmy niczego nie dostrzegli i nie posłyszeli? Gdyby porównać proroków oczekujących na spełnienie obietnicy i nas żyjących już po jej spełnieniu – mogłoby się okazać, że mniej w nas życia Bożego niż w nich. Żyjemy nie w Nowym, lecz Starym Testamencie? Coś jest nie tak – nie z obietnicą, nie z jej spełnieniem, ale z nami. Potrzebujemy nawrócenia.

 

Wtorek, 27 lipca

„Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą”.

Wj 33, 7-11; 34, 5-9. 28; Mt 13, 36-43

Żyjemy jeszcze w czasie, nie w wieczności. To trochę tak, jakby w telewizorze brakło kontrastu i obraz był zamazany. Nieraz trudno odróżnić synów królestwa od synów Złego. Ale w dzień sądu, gdy z czasu przejdziemy do wieczności, okaże się ten wybór, który wcześniej został dokonany w sercu. Wtedy Bóg, jak gdyby podkręci kontrast i zarazem głos. Na ekranie ukażą się jaśniejący synowie królestwa, a z głośników słychać będzie płacz i zgrzytanie zębami synów Złego. Jeśli Chrystus mówi tę przypowieść, to również po to, że jest jeszcze czas na przejście z jednej do drugiej drużyny.

 

Środa, 28 lipca

„Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu”.

Wj 34, 29-35; Mt 13, 44-46

Współcześni podobni są raczej do człowieka, który nawet jeśliby znalazł skarb, nie sprzedałby wszystkiego, by go kupić. Próbowałby negocjować cenę, zżymałby się, gdyby Bóg nie chciał sprzedać królestwa Bożego na raty. Drogocenną perłę też bylibyśmy skłonni kupić, ale z tego, co nam zbywa. Gdy zostanie coś na koniec miesiąca – wtedy można będzie pomyśleć o kupnie. Nic dziwnego, że o perle człowiek przypomina sobie raz na tydzień, a pod koniec życia okaże się, że skarb wciąż pozostaje zakopany w ziemi.

 

Czwartek, 29 lipca | Świętej Marty

„Marta uwijała się”.

Hbr 13, 1-2. 14-16; J 11, 19-27

Co z tego, że Maria obrała najlepszą cząstkę? Bez Marty nie usłyszelibyśmy obietnicy Jezusowej. To dzięki nadpobudliwości Marty otrzymaliśmy zapewnienie, że kto wierzy, ten będzie żył na wieki. Paradoksalnie również dzięki ruchliwej Marcie usłyszeliśmy, że siedzący w bezruchu u stóp Jezusa nie będzie pozbawiony najlepszej cząstki. Każdy z nas musi być i Martą, i Marią. Takie podzielenie w sobie nie jest schizofrenią duchową, lecz drogą do tego, żeby spotkać Chrystusa. Z Panem najpierw się rozmawia w modlitwie, słucha się słowa Bożego, a następnie zasiada się do kontemplacji. Bez „etapu Marty” nie byłoby „etapu Marii”.

 

Piątek, 30 lipca

„I powątpiewali o Nim”.

Kpł 23, 1. 4-11. 15-16. 27. 34b-37; Mt 13, 54-58

Spróbujmy dostrzec w postawie współziomków Chrystusa pokusę, która i nam nie jest obca. Jest to niewiara w to, że człowiek może dzięki Duchowi Świętemu stać się kimś innym, niż był do tej pory. Oczywiście, Chrystus jest Bogiem i stąd Jego mądrość; ale jest też człowiekiem namaszczonym przez Ducha. Właśnie tego napełnienia Duchem Świętym należałoby życzyć sobie i innym. Problem w tym, że człowiek pełen Ducha musi się zmierzyć ze ścianą tych, którzy chcą go zamknąć w dotychczasowym stanie.

 

Sobota, 31 lipca | św. Ignacego z Loyoli

„Zasmucił się król”.

Kpł 23, 1. 4-11. 15-16. 27. 34b-37; Mt 14, 1-12

Jakiż ten Herod prawdomówny! Dał słowo i teraz nie może przecież złamać przysięgi. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że postępuje według wskazań Chrystusa: tak-tak, nie-nie. Czy rzeczywiście? Otóż ewangelista wyraźnie napisał, że król zgodził się na makabryczne żądanie „przez wgląd na przysięgę i na współbiesiadników”. Tutaj więc jest pies pogrzebany. To niezdolność oparcia się środowisku była głównym powodem wydania Jana Chrzciciela na śmierć. Dla nas płynie stąd i ta lekcja: należy uważać, z kim się przestaje i komu się składa przysięgi.